Niedziela, 24 czerwca 2018. Imieniny Danuty, Jana, Janiny

Folklorystyczna wieża Babel, czyli raz do roku nad Węgorapą

2008-08-08 00:00:00

Trzydziesty pierwszy Międzynarodowy Jarmark Folkloru przeszedł do historii. Trzydniowa impreza na placu Wolności jak zwykle zgromadziła tłumy. Zarówno wystawców, jak i zwiedzających.

Tegoroczny Jarmark potwierdził przynależność imprezy do ścisłej czołówki przeglądów folklorystycznych północnej Polski, czego w pojarmarcznym protokole nie omieszkało podkreślić pięcioosobowe jury pod przewodnictwem doktora Gustawa Juzali z Instytutu Etnologii i Archeologii Polskiej Akademii Nauk w Krakowie. To samo jury — po obejrzeniu jedenastu konkursowych zespołów śpiewaczych, czterech kapel, trzech śpiewaków i sześciu muzykantów — nagrodziło siedmiu wykonawców (zespołów) nominacją na przyszłoroczny Ogólnopolski Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu nad Wisłą. Miło nam poinformować, że wśród wyróżnionych znalazł się Arkadiusz Krawiel, młody cymbalista z Węgorzewa. Do Kazimierza pojadą także: Zespół Śpiewaczy „Orzyszanki” z Orzysza, Zespół Śpiewaczy „Prząśniczki” z Kowal Oleckich, Elżbieta Kasznia z Rozóg, Kurpiowska Kapela Rodzinna Bałdygów z Mazuchówki, Jakub Karpuk z Ełku i Sławomir Drężek z Rozóg. Jury tradycyjnie przyznało również honorowe wyróżnienia w postaci „Złotych Jelonków”. Otrzymali je: Kapela „Niezapominajki” ze Stradun, Zespół Folklorystyczny „Babskie Olekanie” z Rozóg, Zespół „Mazurskie Kwiaty” z Ełku, Zespół „Pogobianki” z Pogobia, Zespół Śpiewaczy „Rostkowianie” z Rostek, Zespół Śpiewaczy „Srokowiacy” ze Srokowa i Kapela Wileńska z Sulim.
Bogato wypadł też tegoroczny kiermasz rękodzieła ludowego — nieodłączna część Jarmarku, która na plac Wolności co roku przyciąga setki (a nawet tysiące) osób. Kiermasz to jedna z niewielu okazji, by kupić ręcznie malowany dzbanek, oryginalną koronkę, domowy chleb, litewską kiełbasę czy na poczekaniu wykutą ozdobę na kominek. Zofia Dobosz z Lidzbarka Warmińskiego swoje wyroby sprzedaje na węgorzewskim Jarmarku od ponad dwudziestu lat. Kiedyś były to hafty, dziś pani Zofia przywozi przetwory i wypieki.
— W przygotowania do Jarmarku zaangażowana jest cała rodzina — mówi pani Zofia i dodaje z uśmiechem: — …którą nieraz dodatkowo należy motywować. Zwłaszcza wnuki!
Na dwa dni przed wyjazdem do Węgorzewa w domu Doboszów praca przy wypiekach wre, jedynie pierniki, syropy i konfitury już ”nabierają mocy”. Najmłodsze pokolenie odpowiedzialne jest za znakowanie słoi. Mąż sprząta po zakończonej robocie.
— Na przetwory mamy stałych nabywców — mówi Zofia Dobosz. — Najczęściej już po pierwszym dniu muszę dzwonić do domu i składać zamówienie na następny dzień!

Bogusław Zawadzki, Marta Jaworska
b.zawadzki@gazetaolsztyńska
Uwaga! To jest archiwalny artykuł. Może zawierać niaktualne informacje.