őroda, 17 Marca 2010, imieniny: Zbigniewa, Patryka złóż życzenia » Serwis informacyjny gazetaolsztynska.pl Portal Warmii i Mazur WM.PL
www.gazetaolsztynska.pl » Węgorzewo » Dopóki starczy mi sił, będę walczył ze spółdzielnią
2010-02-05

Dopóki starczy mi sił, będę walczył ze spółdzielnią

Niekompetencję i brak odpowiedzialności zarzuca Zarządowi Spółdzielni Mieszkaniowej w Węgorzewie Waldemar Dzierzgowski, mieszkaniec bloku przy ul. Śródmiejskiej 5a.
— Walczę z nimi od dziewięciu lat — mówi pan Waldemar. — I nie odpuszczę, a jak trzeba będzie, złożę doniesienie do prokuratury.

Fot. Bogusław Zawadzki

Zaczęło się od remontu sufitu, który Spółdzielnia przeprowadziła w dwupokojowym mieszkaniu Waldemara Dzierzgowskiego (36,6 m kw.) w roku 2001. Zdaniem lokatora prace zostały wykonane niefachowo, czego efektem są — jak czytamy w jednym z licznych pism do Spółdzielni — „popękane ściany i sufity, odpadające tynki, zacieki dachowe oraz grzyby”. Waldemar Dzierzgowski narzeka również na wadliwą wentylację, która — jego zdaniem — „działa odwrotnie”, co powoduje m.in. wrzuty zimnego powietrza do mieszkania. To zaś skutkuje (w zależności od pory roku i innych okoliczności) zawilgoceniem, całkowitym wychłodzeniem ścian, zamarzaniem szyb od środka i wciąganiem oparów od sąsiadów. Niska temperatura wewnątrz lokalu powoduje konieczność „podkręcenia” kurka centralnego ogrzewania, a to — jak nietrudno się domyślić — jest przyczyną wzrostu kosztów utrzymania mieszkania.

Wizja wiosenna,
czyli wszystko gra

— Zimą w moim domu panują warunki szkodliwe dla zdrowia — twierdzi Waldemar Dzierzgowski. — I właśnie to staram się powiedzieć Zarządowi Spółdzielni w swoich pismach, prosząc o „remont po remoncie”. Zabiegałem o wizję lokalną w mieszkaniu w okresie zimowym. Nie doczekałem się.
Wizję przeprowadzono, tyle że wiosną. W roku 2007 rzeczoznawca z suwalskiego Biura Projektowo — Konsultingowego „Ekspert” stwierdził, że „w mieszkaniu brak jest jakichkolwiek oznak przemarzania ścian lub stropów, zawilgocenia czyu grzybów”. W opinii specjalisty czytamy również, że „stan mieszkania w czasie dokonanej wizji lokalnej nie wykazywał żadnych oznak nieprawidłowej eksploatacji czy wad ukrytych, uniemożliwiających jego prawidłowe użytkowanie”. Zdaniem eksperta przyczyną zjawisk sygnalizowanych przez najemcę mieszkania (wrzuty zimnego powietrza, schłodzenie ścian) mógł być „niezgodny z wymogami norm technicznych i aprobaty technicznej stan stolarki okiennej, z powodu niewycięcia części uszczelek w górnej płaszczyźnie okien, co uniemożliwia skuteczne działanie wentylacji grawitacyjnej z powodu braku pobudzenia”. Rzeczoznawca zalecił zamontowanie w oknach nawiewników oraz zamontowanie urządzenia wspomagającego wentylację grawitacyjną (np. obrotowych nasad kominowych, zabezpieczających przed ciśnieniem wiatru będącego główną przyczyną „odwrotnego”działania wentylacji).
— Oczywiście te prace miałyby być wykonane na mój koszt — mówi lokator mieszkania przy Śródmiejskiej. — W ogóle cała ta ekspertyza nie jest nic warta, bo dokonał jej człowiek „z łapanki”, pewnie jakiś znajomy prezesa. Co to za rzeczoznawca, który ma na pieczątce napis: „specjalista do spraw marketingu”?

Chce Pan remontu
na nasz koszt

W połowie lutego 2008 roku Waldemar Dzierzgowski wystosował kolejne pismo do Spółdzielni Mieszkaniowej. „W związku z katastrofalną sytuacją w moim lokalu” — czytamy — „w zasadzie mieszkanie nie nadaje się do zamieszkania. Do tego stanu doprowadziła lokal Spółdzielnia, niekompetencją, brakiem odpowiedzialności i bezkarnością (…). Stan mieszkania z każdym dniem się pogarsza, a szanowna władza Spółdzielni nie dostrzega problemu. W związku z tym zadaję pytanie: czy popękane ściany, odpadające tynki, sufity, grzyby, przemarzanie lokalu, zacieki to odpowiedzialność Spółdzielni czy lokatora? ”
Na odpowiedź pan Waldemar czekał niespełna dwa tygodnie. W piśmie, sygnowanym przez prezesa Zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej Andrzeja Lawendowskiego, można przeczytać m.in.: „Około 6 lat temu Spółdzielnia na własny koszt dokonała w mieszkaniu Pana napraw i jego malowania. Stwierdzenie, że prace te wykonano niefachowo, daje podstawy sądzić, iż chciałby Pan, żeby ponownie na koszt Spółdzielni dokonano remontu Pana mieszkania”. Zdaniem Spółdzielni lokal Waldemara Dzierzgowskiego spełnia wszelkie wymogi Ministerstwa Infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. Opinię tę potwierdził Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Węgorzewie i Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego w Olsztynie.


Podam prezesa
do prokuratury

Lokator mieszkania przy Śródmiejskiej nie zamierza składać broni. Przygotował już nawet (na razie „na brudno”) pismo do Prokuratury Rejonowej w Giżycku, w którym zawiadamia o „domniemanym popełnieniu przestępstwa przez prezesa Andrzeja Lawendowskiego”. Określając działalność prezesa Waldemar Dzierzgowski nie przebiera w słowach, zarzucając mu prywatę, kolesiostwo, marnotrawstwo, działanie na szkodę spółdzielczego ogółu, dyletanckie zarządzanie Spółdzielnią, a nawet… dyktatorstwo.
— Jeśli Spółdzielnia i prezes nadal będą ignorować moją sprawę, zawiadomię prokuraturę — mówi Waldemar Dzierzgowski. — Będę walczyć o swoje, dopóki starczy mi sił.

Zawsze idziemy
mu na rękę

Prezes węgorzewskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Andrzej Lawendowski sprawę mieszkańca ulicy Śródmiejskiej zna doskonale. Inwektyw pod swoim adresem nie zamierza komentować.
— Pan Dzierzgowski od wielu lat zgłasza nam różnorodne krytyczne uwagi — mówi Andrzej Lawendowski. — Nie satysfakcjonują go żadne proponowane przez nas rozwiązania, do których zawsze ma jakieś zastrzeżenia. Zdaniem lokatora wszystko jest spiskiem, wszystko jest robione „po znajomości” albo niezgodnie z przepisami. A przecież wykonaliśmy wiele prac, o które się do nas zwracał. Proponowaliśmy mu nawet wybranie niezależnego fachowca, który wyda opinię dotyczącą stanu mieszkania przy Śródmiejskiej. Zaznaczyliśmy przy tym, że usuniemy na nasz koszt wszystkie usterki powstałe z winy Spółdzielni. Niestety, pan Dzierzgowski nie przyjął naszych warunków.

Bogusław Zawadzki
wegorzewo@gazetaolsztynska.pl

Dodaj komentarz

zgłoś nadużycie oczywista oczywistość, Utworzony: 2010-02-12 09:15:13, IP: 83.3.*.*

Oczywiście,że inspektorzy budowlani powiatowy i wojewódzki nie znają się na rzeczy,
Oczywiście,że 9lat temu co się samoistnie zepsuło chociaż co najmniej drugie tyle było dobrze,
oczywiście,że Spółdzielnia to wróg mieszkańców i ludzi-dlatego przeprowadził mu remont mieszkania a teraz już nie chce,
oczywiste,że pan Waldemar ma rację i nieprawdą jest że jest wyłudzaczem i upierdliwym do bólu facetem !

zgłoś nadużycie Znajomy, Utworzony: 2010-02-06 18:47:56, IP: 89.230.*.*

Znsm tego pana od 1972 roku,jest on tak upierdliwym facetem ,że jestem szczęśliwy i to bardzo;gdyż kupe lat nie jest już moim sąsiadem.SZczerze współczuję osobom którzy muszą na co dzień mieć coś wspólnego z nim

zgłoś nadużycie Do magdzi, Utworzony: 2010-02-06 08:39:45, IP: 95.48.*.*

Droga magdziu co się dziwisz jaki ekspert taki remont więc nie dziw się że co 6 lat trzeba remontować to i tak nie jest źle po takim "ekspercie" ponowny remont powinien być przeprowadzony już po roku.
Oczywiście masz prawo być wściekła gdyż za te remonty i "ekspertyzy" płacą wszyscy mieszkańcy za rzeczoznawcę z pieczątką „specjalista do spraw marketingu" trzeba też zapłacić tylko pretensje to chyba wiesz do kogo można mieć (pominął bym nawet tego specjalistę gdyż on sam bez czyjegoś pozwolenia nie prowadziłby tam marketingu).

zgłoś nadużycie magdzia, Utworzony: 2010-02-05 23:15:57, IP: 84.164.*.*

Pewnie kazdy by tak chcial--- co 6 lat na koszt Spoldzielni REMONT::: Calkiem nie zle panie Waldemarze to nastepne 100 lat by Spoldzielnia remontowala Wegorzewskie misszkania.
A moze i by braklo tych 100lat!!!

Edytor Sp. z o.o. informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych w komentarzach, zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania, w ciągu 24 godzin, listów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej czy też propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady Netykiety. Przypominamy, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
oceń artykuł:
( 0 )      nie oceniany