Sprawdził się, niestety, scenariusz z niską frekwencją, jaki przewidywano przed wyborami uzupełniającymi do Rady Miejskiej w Węgorzewie. W minioną niedzielę do urn w czterech lokalach wyborczych poszło zaledwie 217 mieszkańców miasta nad Węgorapą (4,05 %).
Wśród tych, którzy oddali ważne głosy, przeważali zwolennicy Tadeusza Karaźniewicza i to właśnie on zastąpi w Radzie Miejskiej zmarłą kilka miesięcy temu Brygidę Faj. Świeżo upieczonego rajcę poparło 125 osób, zaś jego konkurenta Ireneusza Szepietowskiego - 88.
Tadeusz Karaźniewicz już po raz czwarty złoży ślubowanie radnego. W latach 1994-98 był on w Radzie najpierw członkiem, a potem przewodniczącym Komisji Polityki Społecznej, zaś w kadencji 1998-2002 pracował w Komisji Gospodarczej. W roku 2005 wygrał wybory uzupełniające do Rady Miejskiej (po śmierci Józefa Liminowicza), zdobywając najwięcej głosów z siedmiorga kandydatów.
- W Radzie chciałbym pracować w Komisji Gospodarczej - mówi Tadeusz Karaźniewicz. - Czym chcę się zająć na początek? Priorytety to między innymi ciągłe zalewanie ulicy Pionierów, stan ulicy Targowej i sprawa mostu na Węgorapie, o którego utrzymanie zamierzam zabiegać.
Zdaniem Tadeusza Karaźniewicza niska frekwencja podczas niedzielnych wyborów to efekt braku agitacji ze strony obu kandydatów, a także zaklejania informacji o wyborach na słupach ogłoszeniowych przez firmy i osoby prywatne.
- Poza tym ranga wyborów uzupełniających jest znacznie niższa niż np. pełnych wyborów samorządowych lub parlamentarnych - twierdzi nowy członek węgorzewskiej Rady Miejskiej. - Choć podejrzewam, że podczas najbliższych wyborów do Sejmu i Senatu frekwencja też prawdopodobnie nie będzie zachwycająca.
Bogusław Zawadzki



