Poniedziałek, 15 października 2018. Imieniny Jadwigi, Leonarda, Teresy

Dzika turystyka nad jeziorem Dobskim

2018-08-11 10:00:00 (ost. akt: 2018-08-10 12:08:31)
Zdjęcie jest jedynie ilustracją do treści

Zdjęcie jest jedynie ilustracją do treści

Autor zdjęcia: GO

LISTY CZYTELNIKÓW\\\ Nabrzeża mazurskich jezior to urokliwe miejsca. Trudno się więc dziwić, że przyciągają masę turystów i biwakowiczów. Niestety "dzikie" obozowiska mają też swoje ciemne strony, o czym przypomina jeden z naszych Czytelników.

— Przemierzając Krainę Wielkich Jezior Mazurskich zawitałem ostatnio nad Jezioro Dobskie — napisał do redakcji Węgorzewskiego Tygodnia Czytelnik podpisujący się jako „Turysta”. — To piękne jezioro chronione jako rezerwat przyrody miałem przyjemność odwiedzać już w przeszłości. Tym razem to była niestety wątpliwa przyjemność.

Nasz Czytelnik postanowił podzielić się z nami kilkoma spostrzeżeniami, jakie nasunęły mu się podczas podróży w okolicach północnej części jeziora Dobskiego, które położone jest w gminie Węgorzewo.

— Zaczynając od plaży w miejscowości Radzieje wzdłuż jeziora, na odcinku około pół kilometra ciągnie się jedno duże obozowisko z przyczep kempingowych, namiotów, samochodów zaparkowanych przy samej linii brzegowej — opisuje "Turysta". — Taka sytuacja utrzymuje się prawdopodobnie przez cały sezon lub dużą jego część. Istnieją przesłanki, które o tym świadczą, jak chociażby duże ilości śmieci porozrzucanych po całym tym terenie i inne ślady ludzkiej bytności. Nie ma tam infrastruktury niezbędnej dla funkcjonowania kempingów czy pól namiotowych: brak bieżącej wody, prądu, toalet, odpowiedniej ilości pojemników na śmieci. Jezioro więc stanowi miejsce, w którym bezpośrednio zmywa się naczynia, robi pranie, dokonuje kąpieli. Wszystko z użyciem detergentów. Prąd pozyskuje się z agregatów prądotwórczych, a z tego co wiem Jezioro Dobskie stanowi strefę ciszy. Za toaletę służą pobliskie zarośla, trawy i krzaki. Ze śmieciami też nie ma problemu, można je przecież po prostu zostawić w miejscu gdzie tak miło spędziło się czas na łonie natury. Przecież nikomu nie powinno przeszkadzać parę puszek, butelek, folii, plastików, rozbitego szkła gdzieś pod drzewem, nad jeziorem — pisze sarkastycznie autor listu. — Zrozumiałe jest, że ludzie mają potrzebę odpoczynku nad jeziorem, wśród natury, na świeżym powietrzu, ale chyba nie tak to powinno wyglądać.

I tu rodzi się wiele pytań:
— Czy w gminie Węgorzewo można sobie tak po prostu rozbić namiot czy postawić przyczepę gdzie chcemy, nie ważne czy są tam do tego warunki czy nie? — dopytuje. — Czy ktoś wydaje zgodę na biwakowanie w miejscu objętym ochroną, a jeśli tak to dlaczego nie bierze pod uwagę, że nie ma tam ku temu warunków i powoduje to dewastację przyrody? Przecież za chwilę może się okazać, że kilkadziesiąt kolejnych osób postanowi zrobić to samo i rozbić tam sobie biwak. A może to wszystko dzieje się niejako "na dziko" i nikt tego nie kontroluje? Jeśli tak, to miejsce to niedługo zostanie zadeptane, zasypane śmieciami. Myślę, że warto byłoby, żeby ktoś pochylił się nad problemem, który zasygnalizowałem, bo szkoda żeby ten mały skrawek Mazur stracił swoje piękno. Z pewnością miejsce to może być dobrze zagospodarowane i wykorzystane turystycznie, ale w bardziej zrównoważony i cywilizowany sposób — podsumowuje „Turysta”.

Węgorzewscy strażnicy miejscy przyznają, że autor listu ma rację. Z informacji, które otrzymaliśmy wynika, że plaża sołecka w Radziejach położona jest na terenie gminnym i o porządek na niej dba sołtys oraz tamtejsza rada sołecka. Gospodarze tej miejscowości pobrali kontener oraz ubikację toy-toy. Podpisali również umowę na odpłatne ustawienie 11 przyczep kampingowych, oraz na wywóz i opróżnianie odpadów.

— Biwakujący tam są zobowiązani do utrzymywania czystości i porządku, ale plaża i pomost jest ogólnie dostępna — wyjaśnia Mirosław Staszewski, komendant Straży Miejskiej w Węgorzewie. — Na gminnym terenie jest porządek i my też tego pilnujemy.

Jednak odrębny problem stanowią tereny należące niegdyś do Agencji Nieruchomości Rolnych w Kętrzynie a obecnie KROW Olsztyn. Jest to brzeg Jeziora Dobskiego ogólnie dostępny, ale jednak wyłączony z władania gminy, ponieważ ma swego właściciela.

— W ubiegłym roku poinformowałem właściciela o tych "dzikich" lokatorach i zarządził on kontrolę, oczywiście uznał to za niedozwolone i oznakował teren pięcioma tablicami: ,,Teren Agencji, zakaz biwakowania" — podkreśla Staszewski — Tablice pobyły trzy dni i do dziś nikt ich nie znalazł. Ludzie tam przebywający, pytani czy mają zgodę na biwakowanie, ,,udają niewiedzę" i mówią, że nie wiedzieli czyj to teren.
Z obserwacji strażników wynika, że „biwakujący” tam ludzie twierdzą, że śmieci wywożą do domów. Natomiast załatwiają się w krzakach i zmywają sztućce w jeziorze.

— Strażnicy nie mają możliwości ani uprawnień do robienia porządków na terenie nienależącym do gminy — podkreśla komendant. — I nie znam przepisów zabraniających zatrzymania się kamperem lub rozbicia namiotu w miejscach nieobjętych odrębnymi regulaminami czy zasadami użytkowania. My możemy ukarać za zaśmiecanie, ale należy stwierdzić ten fakt naocznie, a kto przy nas wyrzuci choćby papierek czy pójdzie w ,,krzaki"?
Jak się dowiadujemy, pracownicy Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta w Węgorzewie poinformowali KROW Olsztyn o dzikich lokatorach.
(raz)

Czytaj e-wydanie
Podziel się informacją: Pochwal się tym, co robisz. Pochwal innych. Napisz, co Cię denerwuje. Po prostu stwórz swoją stronę na naszym serwisie. To bardzo proste. Swoją stronę założysz klikając " Tutaj ". Szczegółowe informacje o tym czym jest profil i jak go stworzyć: kliknij
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (17) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. oloui #2573121 | 89.229.*.* 5 wrz 2018 18:27

    W Szwecji można rozbić namiot w lesie i nad jeziorem bez opłat i mandatów i nikt śmieci swoich nie zostawi po sobie.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. kolo #2557815 | 188.147.*.* 18 sie 2018 14:08

    Wolny kraj wolni ludzie , jedni jeżdżą w góry inni na mazury a jeszcze inni nad morze .Radzieje nie są tylko dla ''Radziejanek ''. Jest wolność i każdy może jechać gdzie chce i nie musi się z tego nikomu tłumaczyć . Mamy 21 wiek i takie sprawy jak śmieci , czy toalety łatwo można załatwić , a brudasów karać wysokimi mandatami .

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-5) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Radziejanka #2555646 | 83.6.*.* 14 sie 2018 21:45

      Ktoś ukradł tabliczki z zakazem i można dalej beztrosko biwakować kolejny rok. Za rok znów przyjedzie Straż Miejska i znów nic nie będzie w stanie zrobić. A sterty śmieci nad jeziorem rosną jak grzyby po deszczu i syf coraz większy. Ci ludzie wprost mówią że nie wiedzą czyj to teren a tam siedzą, czyli przyznają, że łamią prawo, a Pan Komendant SM rozkłada bezradnie rączki. Chcę jeszcze nawiązać do przyczep na tzw. legalu. Ja jako mieszkanka Radziej nie mam przyjemności korzystania z plaży, czuję się jak intruz. Ludzie z przyczep są uciążliwi, ze swoimi agregatami, pieskami itd. Rado sołecka, Panie Sołtysie obudźcie się, nie pozwólmy z naszej plaży zrobić śmietniska. Niech Kętrzyniacy z przyczep znajdą inną przystań

      Ocena komentarza: warty uwagi (13) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. wojciech #2554170 | 83.9.*.* 12 sie 2018 11:57

      " Gospodarze tej miejscowości pobrali kontener oraz ubikację toy-toy. Podpisali również umowę na odpłatne ustawienie 11 przyczep kampingowych, oraz na wywóz i opróżnianie odpadów" To tak można? Na obszarze Natura 2000 rozbić biwak na parę miesięcy? Te kontenery i toy toy to chyba powinny być dla korzystajacych z plaży, a nie tych biwakowiczów. Niech sobie Pan Sołtys Radziej czy Pan Burmistrz podpiszą umowy i ustawią nawet 25 kempingów na swoich prywatnych podwórkach, a nie na terenie gminnym. Kto bierze za to pieniądze i na co one idą? Przecież logiczne jest to, że ci ludzie zanieczyszczają tam jezioro i okolicę nie mając prądu wody czy kanalizacji. Jeśli Straż Miejska nie widzi problemu i uważa że jest tam porządek to gratuluję, a te śmieci wysypujące się z konteneru, palone ogniska na plaży gdzie jest niby zakaz

      Ocena komentarza: warty uwagi (25) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (3)

      1. wyborca #2554090 | 176.221.*.* 12 sie 2018 07:32

        A jak nazwać nocną imprezę nad Mamrami "Beach Party"? Nie tylko dzika, ale w takim miejscu po prostu debilna. Wskazane jest aby władza zajrzała czasami do swoich planów ochrony środowiska i po prostu je przestrzegała.

        Ocena komentarza: warty uwagi (7) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (4)

        Pokaż wszystkie komentarze (17)

        Zagraj w GRY.wm.pl

        • Goodgame Empire
        • Goodgame Big Farm
        • Goodgame Poker
        • Shadow Kings - The Dark Ages