Poniedziałek, 11 grudnia 2017. Imieniny Biny, Damazego, Waldemara

"Mamy obowiązek pamiętać!". Wspomnienie Krystyny Brzeskiej

2017-08-02 12:00:00 (ost. akt: 2017-08-02 16:43:35)
Na zdjęciu pani Krystyna Brzeska z córką Magdaleną

Na zdjęciu pani Krystyna Brzeska z córką Magdaleną

Autor zdjęcia: Archiwum

Wczoraj obchodziliśmy 73. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. W większości polskich miast ludzie zbierali się, by w "godzinę W" zatrzymać się i minutą ciszy uczcić tych, którzy walczyli o niepodległą Polskę. Rok temu mieliśmy zaszczyt porozmawiać z Panią Krystyną Brzeską, która przez 63 dni powstania walczyła o naszą wolność. I chociaż nasza Bohaterka odeszła od nas w styczniu tego roku, pamięć o niej na zawsze pozostanie żywa.

Pani Krystyna była skarbnicą historii, patriotką, a przede wszystkim wspaniałą, elegancką kobietą. O losach powstańców opowiadała z trudem, ale też z wielką dumą. Wczoraj na jej grobie zapaliliśmy świeczkę, złożylismy kwiaty i poczuliśmy ogromną pustkę. Plan był przecież inny – mieliśmy się jeszcze spotkać, porozmawiać, postarać się, by nasza Bohaterka razem z innymi zatrzymała się 1 sierpnia w "godzinę W". Tak bardzo cieszyła się, gdy ją odwiedziliśmy, była dumna, że "młodzi pamiętają", a my byliśmy dumni, że mogliśmy ją poznać, przytulić, podziękować. Dziś zostały już tylko wspomnienia i zapis naszej ostatniej rozmowy. Zapraszamy do lektury raz jeszcze.

— Pamięć jest ulotna, niestety — zaczęła swoją opowieść Krystyna Brzeska. — Do udziału w powstaniu pchnęła mnie miłość do Ojczyzny. Byłam zawsze wierna Polsce, w szczególności w czasach okupacji, hitleryzmu, gnębienia Polaków. To jest taka rzecz naturalna, wtedy cała młodzież była patriotyczna. Miałam 14 lat, gdy wybuchła wojna, 18 – gdy wybuchło powstanie i cały czas byłam związana z ruchem oporu. Byliśmy młodzi, zapalczywi i mieliśmy swoje ideały.

Wąż ludzki od piwnic do dachów
1 sierpnia 1944 roku o godzinie 17.00 wybuchło zbrojne powstanie przeciwko wojskom niemieckim okupującym Warszawę. W trakcie dwumiesięcznych walk życie straciło około 16 tys. osób, 20 tys. zostało rannych, a ok. 15 tys. trafiło do niewoli. Wśród walczących znalazła się 18-letnia Krystyna Brzeska, pseudonim "Jola".
— Jak wybuchło powstanie, to zaczęliśmy od gaszenia dachów, które płonęły od bomb zapalających zrzucanych z samolotów — wspominała węgorzewianka. — To był wąż ludzki od piwnic do dachów. Jeden drugiemu podawał wodę. Później doszły budowy barykad na ulicy Lwowskiej koło Architektury. W pierwszym miesiącu powstania spałam może z pięć nocy. Czasami to była godzinka snu, czasem pół godziny. Ciągle byłam w ruchu, biegałam z meldunkami od jednej placówki do drugiej.

Ostrzał barykady
Krystyna Brzeska w Powstaniu Warszawskim była łączniczką 3. Batalionu Pancernego Armii Krajowej "Golski". Jak mówiła, w czasie walki nie czuła strachu, ani bólu. Była gotowa oddać życie za wolność Ojczyzny. Powstańcy do walki stawali pełni nadziei i wiary, że uda się wydrzeć wolność z rąk okupanta.
— Zostałam ranna na barykadzie przy ul. Polnej — mówiła łączniczka Armii Krajowej. — Podjechał czołg od Pola Mokotowskiego i ostrzelał naszą barykadę. To była godzina 4 lub 5 rano, miałam dyżur. Słyszałam krzyki rannych, wiec pierwsze co zrobiłam to pobiegłam po patrol sanitarny. Zaczęliśmy opatrywać wszystkich po kolei, a na końcu mówię: zobaczcie co z moją nogą, bo coś mi w bucie chlupie. Byłam w wysokich oficerkach i okazało się, że odłamek pocisku przeszedł przez but, łydkę przebił na wylot i wpadł do buta. Opatrzyli mnie na końcu i okazało się że byłam jedną z najciężej rannych.

Byliśmy młodzi, potrzebowaliśmy jedzenia
Dla powstańców najcięższy był drugi miesiąc walki, gdy zaczęło brakować żywności oraz amunicji. Rozpoczęła się walka o przetrwanie.
— To były aż 63 dni powstania — tłumaczyła Krystyna Brzeska. — Pierwszy miesiąc był wypełniony po brzegi. Mieliśmy jeszcze amunicję, więc ciągle toczyły się walki z Niemcami, którzy byli blisko nas. Można powiedzieć, że byliśmy z nimi w kontakcie bezpośrednim. Brakowało żywności, nikt nie był przygotowany, że powstanie będzie trwało tak długo. Gdy już naprawdę nie było co jeść, silniejsze osoby były oddelegowane żeby wyprawiać się do browaru Haberbuscha i Schielego po jęczmień. Trzeba było przejść przez Aleje Jerozolimskie, a tam wiadomo – ostrzał niemiecki. Bardzo dużo osób tam zginęło. W poprzek ulicy zrobiony był tunel, który troszeczkę chronił, ale jeżeli ktoś się wychylił to od razu dostawał. Pod koniec powstania chłopcy znaleźli jakiegoś psa, zastrzelili go i ugotowali. Było nas wtedy około 50 osób każdy dostał po niewielkim kęsie. Byliśmy młodzi, potrzebowaliśmy jedzenia – mówiła ze łzami w oczach.

Zostałaś podana do odznaczenia
Wyprawy po zaopatrzenie były ryzykowne i niebezpieczne. Jedną z takich nieudanych akcji była wyprawa do kawiarni Lardellego, gdzie Niemcy w piwnicach trzymali świnie. Plan zakładał zastrzelenie świni i przyniesienie jej na noszach do stanowiska powstańców.
— Okazało się, że to był niewypał — wspominała "Jola". — W tej akcji został ranny nasz dowódca, Tadeusz Gabetner. Chłopcy wynieśli go spod ostrzału, a że nie było żadnych sanitariuszy, to przekazali go mnie. Wzięłam go pod rękę i troszkę go niosłam, troszkę ciągnęłam, a nawet wlokłam do punktu sanitarnego. Udało mi się go uratować, bo oddałam go w ręce lekarzy. Jednak zanim to nastąpiło, posadziłam go na krześle, a żeby nie upadł mdlejąc, uklękłam za nim i tak go trzymałam. Trwało to bardzo długo, pamiętam, że cala zdrętwiałam, nim lekarze przyszli się nim zająć. Pod koniec powstania zostałam odznaczona Krzyżem Walecznych. Byłam tak wyczerpana, że po prostu padłam, a gdy przyszła do mnie kobieta z dowództwa, to leżałam wycieńczona na łóżku. Powiedziała: "Jola zostałaś podana do odznaczenia" i wręczyła mi symboliczna bibułkę, którą udało mi się wynieść z powstania.

Czekałam, aż dostanę serię w plecy
Po 63 dniach nierównej walki z okupantem, 3 października powstanie zakończono kapitulacją. Wielu powstańców trafiło do niewoli, jednak Krystynie Brzeskiej udało się opuścić Warszawę wraz z innymi łączniczkami i kobietami z korpusu sanitarnego.
— Dowództwo sugerowało, żeby patrole sanitarne i łączniczki starali się wyjść z ludnością cywilną, no i tak zrobiłyśmy, chłopcy niestety poszli do niewoli – opowiadała dalej pani Krystyna. — Wraz z ludnością cywilną zapchali nas na Dworzec Zachodni, gdzie podjeżdżały pociągi i zabierały ludzi do obozu w Pruszkowie. Nasz patrol – 6 dziewczyn stał na peronie i czekał na kolejny transport, gdy podjechał niemiecki pociąg z polskimi kolejarzami. Akurat zatrzymali się przed nami, otworzyli drzwi i kazali nam wskakiwać. Po peronie ciągle chodził niemiecki żołnierz. Ja ostatnia wskakiwałam i czekałam aż dostane serię w plecy. Na szczęście się udało. Nie zauważył, że wskoczyłyśmy, a może nie chciał zauważyć. Może był przyzwoitym człowiekiem?

Mamy obowiązek pamiętać!
"Jola" dobrze pamiętała każdą godzinę powstania, obraz tamtych dni wyrył jej się w pamięci bardzo wyraźnie. W trakcie wojny kobieta straciła wiele bliskich osób – rodzinę, przyjaciół, znajomych.
— Mój stryj z wujkiem zostali zabici na Mokotowie — mówiła pani Krystyna. — Na Woli zginął mój cioteczny dziadek Henryk Hoser z jego synem Januszem. Szwagier wraz ze swoją matką zginęli w Oświęcimiu. Był on polskim aktorem, nazywał się Wiktor Zacharewicz – bardzo przystojny mężczyzna z angażem do Hollywood. Miał możliwość ucieczki z kraju, ale został i pomagał żydowskim rodzinom.
Podczas rozmowy głos pani Krystyny łamał się wiele razy, wspomnienia wciąż były niezwykle żywe i bolesne. "Jola" wiele razy podkreślała, że pamięć o ludziach, którzy stanęli do walki o naszą Ojczyznę, to nasz narodowy obowiązek.

Pani Krystyno, pamiętamy!
(Magdalena Mikiciuk, Monika Kacprzak)


Polub nas na Facebooku:

Komentarze (9) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Pamiętajcie ! #2304455 | 83.6.*.* 9 sie 2017 18:10

    Pamiętamy !

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. gryzipiórek pozytywny #2300684 | 51.15.*.* 3 sie 2017 18:09

    Strony internetowe gminy Węgorzewa to działka wice burmistrza i as, to oni decydują co ma być a co nie

    Ocena komentarza: warty uwagi (8) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Marek #2300182 | 176.221.*.* 3 sie 2017 06:37

      Nie oczekujmy od prowadzącej oficjalny profil gminny FB i strony internetowej najkrótszej wzmianki o tej czy podobnych rocznicach. Urzędniczka administrująca ten profil w dniu rocznicy Zbrodni Wołyńskiej (11 lipca), wrzuciła temat o Akcji Wisła, a przecież można to było zrobić dzień po rocznicy. Szczyt bezczelności czy szczyt prowokacji? A może jedno i drugie razem?

      Ocena komentarza: warty uwagi (10) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. żegnaj "elito"! #2300136 | 83.6.*.* 2 sie 2017 23:00

      Wystarczy spojrzeć na profil gminy: "Uwaga, uwaga! 1 sierpnia o 17.00 oraz 1 września punkt 12.00 zawyją syreny. Włączenie wszystkich syren alarmowych na terenie województwa warmińsko-mazurskiego (w powiatach i gminjach) odbędzie się zgodnie z zarządzeniem nr 26/13 wojewody warmińsko-mazurskiego z 11 lutego 2013 r. w sprawie przeprowadzania treningów Wojewódzkiego Systemu Wykrywania Skażeń i Alarmowania." I tyle. Widać rocznica powstania nie warta jest uwagi naszych miłościwie panujących. W każdym sąsiednim mieście było cos zorganizowane, tylko u nas jak zawsze cisza. Ludzie narzekają na brak kina, hoteli, basenu ale nikt nie zwraca uwagi, ze przedstawiciele miasta za nic mają polskie wartości. Gdzie byli, gdy można było uczcić pamięc powstańców wraz z udziałem takiej bohaterki? Ważniejsze były debaty nad pomnikiem, rondem i nowym hejnałem. Dla kogo ten hejnał? dla kogo nowy herb i flaga, jak wy nie umiecie szanować tej najwazniejszej, polskiej flagi... Wstyd mi za was wegorzewska "elito". Dobrze, że młodzi rozumieją coraz więcej i coraz więcej widzą. wybory już lada chwila. Rok szybko zleci. Tracicie zaufanie i szacunek, raz po raz strzelacie sobie w kolano... Oby pojawił się ktos, kto zajmie się naszym miastem i prawdziwymi wartościami jak należy. Na was juz czas "elito"! Wstyd!

      Ocena komentarza: warty uwagi (8) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    3. nie chcą pamiętać #2300098 | 85.25.*.* 2 sie 2017 21:47

      Pamiętają tylko tam się przypomina o innych rocznicach, o akcji Wisla która w rzeczywistości była pokłosiem mordów na Polakach przez ukraińców. Taka gmina

      Ocena komentarza: warty uwagi (9) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    Pokaż wszystkie komentarze (9)

    Zagraj w GRY.wm.pl

    • Goodgame Empire
    • Goodgame Big Farm
    • Goodgame Poker
    • Shadow Kings - The Dark Ages