Poniedziałek, 25 września 2017. Imieniny Aureli, Kamila, Kleofasa

Porady mazurskiego znachora: skąd się biorą choroby?

2017-02-26 12:00:00 (ost. akt: 2017-02-26 20:12:36)

Autor zdjęcia: pixabay.com

Odczytywaliście formułkę z „Listu niebieskiego”, a ząb nadal boli? I boicie się pójść do fryzjera, żeby go wyrwać? Może ktoś wam zadał chorobę? W przeszłości wierzono, że źródeł chorób należy dopatrywać się w złym, morowym powietrzu albo w... czarach.

Zaraza mogła być karą za grzechy zesłaną przez Pana Boga, ale też mogła być „sprowadzona” przez czarownice lub czarowników. Profesor Jacek Wijaczka z Torunia, studiując akta procesów o czary w dawnych Prusach Książęcych, obejmujących także Mazury, wykazał, że panowie stanowili około 1/3 osób stawianych przed sądami.

Sędziowie dostrzegali także zróżnicowanie „fachowe” osób trudniących się czarami. Upraszczając, była magia „biała”, zapobiegawcza, zazwyczaj związana z ziołolecznictwem oraz magia „czarna”, szkodliwa, polegająca na zadawaniu krzywd na majątku i zdrowiu. Dużo łatwiej było zadać komuś chorobę, niż ją zdjąć. Nie wszyscy znali właściwe magiczne zabiegi odczyniające. Uważano także, że lepiej zdejmują czary osoby, które są większymi czarownikami. Ich „sława” czasami sięgała bardzo daleko.

Jeśli wierzyć mazurskim podaniom, to gospodarze spod Kętrzyna udawali się do czarownicy w Reszlu, gdyż ta potrafiła między innymi wskazać miejsce ukrycia skradzionych przedmiotów. Zdarzało się, że uwzględniano swoisty czarodziejski savoir vivre. Kiedyś w Olsztynku nieuczciwa sprzedawczyni ukradła klientowi portfel. Poszkodowany poszedł do czarodzieja, a ten sprawił, że złodziejkę „powykrzywiało”. Nieszczęsna udała się do największego w okolicy czarownika z prośbą o pomoc. Ten rozpatrzył sprawę i orzekł, że ratunku nie ma, gdyż urok został słusznie zadany...

W katalogu chorób zadawanych za pomocą czarów były nie do wytrzymania bóle brzucha, rwanie w kościach, a nawet skręcenia karku, do których przyczyniały się malce, identyfikowane jako złe duchy albo... krasnoludki. Zadawane były parami! Ich liczba była ważna przy odczynianiu choroby. Żeby się o niej dowiedzieć, należało wykonać odpowiednie wróżby, polegające na przykład na obserwacji ile par patyczków wrzuconych do miski z wodą zatonie.

Człowiek marniał również przez dolegliwość zwaną „das preusch recht”, która powodowała rwanie we wszystkich kościach. Taka choroba została zadana w 1617 roku żonie kata w Nidzicy. Kobieta oskarżona o to przestępstwo przyznała, że obsypała poszkodowana ziemią z cmentarza i wypowiedziała przy tym kilka czarodziejskich słów. Gdy winowajczynię poddano torturom, zmieniła zeznania i przyznała się, że najpierw uprzędła lnianą nitkę, a potem owinęła nią kość wyniesioną z kostnicy (budynku na cmentarzu, gdzie przechowywano stare kości znalezione przy kopaniu nowych grobów). Zawiniątko zakopała pod progiem, przez który przechodziła żona kata. Wkrótce kobietę „zaczęło rwać we wszystkich kościach”.
(Jerzy Łapo, Muzeum Kultury Ludowej w Węgorzewie)

c.d.n.

Czytaj e-wydanie
Podziel się informacją: Pochwal się tym, co robisz. Pochwal innych. Napisz, co Cię denerwuje. Po prostu stwórz swoją stronę na naszym serwisie. To bardzo proste. Swoją stronę założysz klikając " Tutaj ". Szczegółowe informacje o tym czym jest profil i jak go stworzyć: kliknij
Polub nas na Facebooku:

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

Zagraj w GRY.wm.pl

  • Goodgame Empire
  • Goodgame Big Farm
  • Goodgame Poker
  • Shadow Kings - The Dark Ages