Sobota, 31 lipca, to w Węgorzewie drug dzień wielkiego dorocznego święta sztuki ludowej. Tym razem — po deszczowej inauguracji - aura sprzyja i na XXXIII Międzynarodowy Jarmark Folkloru ściągnęły tłumy.
—…te ceny!!! — mówi jedna z pań przyglądających się pięknym ręcznie robionym lampom. — Wszystko to takie piękne, ale, niestety, strasznie drogie… nie na moją kieszeń. Lampka ponad tysiąc złotych, kawałek sera — kilkanaście złotych, kolczyki — kilkadziesiąt. Nawet dzbanuszki — te też są drogie. Dwadzieścia złotych za taki mały dzbanek?! — mówi węgorzewianka pokazując mały brązowy, wypalany gliniak.
— Wszystkim się podoba, dopóki nie zapytają o cenę — uśmiecha się sprzedawca lamp i dodaje: — Ale ja te lampy robię sam, od początku do końca. To żmudna i długa robota. Rękodzieło. Trzeba je cenić.
Jak w wielu sporach, także i w tym — chyba każdy ma trochę racji.
Kiermaszowi towarzyszą pokazy rzemiosł, można też posłuchać cymbałów (na filmiku) — instrumentu, na którym grają nieliczni muzycy, zazwyczaj przejmujący tę umiejętność "w spadku" po rodzicach i dziadkach.
Przypomnijmy, że organizatorem Jarmarku jest Muzeum Kultury Ludowej i Towarzystwo "Ojcowizna".
as
Wśród zdjęć poniżej — kilka z piątkowego Węgorapa Folk Music Festiwal











Post your comment